Westchnęłam. Bez toważystwa nie opłacało mi się siedzieć tu godzinę. Zabrałam torbę z magicznym ogniem i wyszłam.Zmierzałam do mojego domu. Mieszkałam na obrzeżach domu w małym,jednopiętrowym (parter+1 piętro) domku.
Od czasu wypadku i mojej ucieczki z miasta Szklane Wieże żyłam sama. Do domu miałam jeszcze jakieś pół godziny drogi.
Ulice świeciły pustkami. Nikt nie wałęsał się specjalnie po mieście w taką pogodę. Idąc,oglądałamsię w mijanych kałużach.
Nagle wpadłam na kogoś,kto zakął.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz