-Nikim szczególnym. Po prostu zajmowałem się aby nikt kto nie zasłużył nie zginął-powiedziałem i zaśmiałem się cicho
-Czy zdradzisz mi swoje imię?-dopytywała
-Na razie nie mogę. Mam parę spraw do załatwienia. Ale jak chcesz to wyjdziesz. No, za niespełna godzinę. Ja też widzę przeszłość-powiedziałem i chytrze się uśmiechnąłem. Spojrzałem na nią i natychmiastowo wyszedłem.
Zniknąłem gdzieś w deszczu. Udałem się na główny rynek. Było pusto. Usiadłem na jednej z mokrych ławek. Dopóki nie pada mogę zdjąć kaptur. Raczej nikt inteligentny nie wyjdzie w taką pogodę,no nie licząc mnie. Muszę oczywiście odpisać jednemu z moich pomocników.
<Misao?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz