Jego kopyta lśniły w promieniach, a pręgi na sierści i grzywie wydawały jakby magiczną energię.
Wsiadłem na Aresa i skierowałem głowę do jego uch
-To jak, teraz pobijemy rekord?- spytałem. On tylko zarżał i zaczął cwałować.
chwyciłem się jego grzywy.Bardzo szybko wybiegliśmy z lasu. Kierowałem go teraz w stronę gdzie zawsze kończyliśmy biec. Daleko poza miastem...
Gdy droga była prosta rozłożyłem ręce. Ten moment kiedy 2 serca biją, a wiatr czesze ci włosy...
Ale nic nie jest idealne. Gdy zamknąłem oczy, chwilę później koń gwałtownie zatrzymał się. Prawie nie spadlem z jednoroga.. Nie schodząc z rumaka zadałem pytanie młodej damie
-Kim jesteś?-powiedziałem dumnym głosem
<Misanisu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz